Zbiórka 26.03.2011

2011-04-12 20:20

                 Był środek wakacji. Złociste słońce niedawno wyłoniło się zza horyzontu i jeszcze niepewnie oświetlało lazurowe morze. Tafla wody była niezwykle gładka, niewielkie fale niepewnie rozbijały się o piasek wybrzeża.  Na plaży, w zasięgu wzroku, znajdowały się jedynie dwie postaci: mały, szczupły może siedmioletni chłopiec oraz jego matka. Kobieta miała długie blond włosy związane w warkocz, była drobnej postury. Obydwoje dość skąpo ubrani. Długa, biała sukienka, idealnie dopasowana do sylwetki młodej matki, swobodnie opadała na piasek, nie trącana żadnym, nawet najmniejszym podmuchem wiatru. Szli powoli i rozmawiali wyraźnie gestykulując.

                Chłopiec zapytał matki: „Co mam zrobić, aby zatrzymać przy sobie przyjaciela?” Matka uklękła na kolana, chwyciła w garści piasek. Uniosła obie ręce na wysokość ramion. Jedną dłoń otworzyła tak, aby piasek swobodnie utrzymywał się na jej wierzchu. Z tej dłoni ani jedno ziarenko piasku nie spadło na plażę. Drugą dłoń kobieta zacisnęła z całej siły. Piasek zaczął ciurkiem sypać się ze szczelin powstałych między palcami. Matka porozumiewawczo spojrzała na syna. Tym razem nie był potrzebny potok słów wyjaśniających całe zdarzenie, aby chłopiec mógł wykrzyknąć: „Już wiem!”…

                Czasami należy dać drugiej osobie dozę prywatności, dozę swobody, aby ta osoba czuła się w naszym towarzystwie dobrze. Jeśli kogoś naprawdę kochamy, jeśli zależy nam na kimś tak bardzo, że nie wyobrażamy sobie bez niego życia, to na pewno jesteśmy w stanie mu zaufać. Z tego zaufania powinno wynikać nasze przekonanie, że owa osoba nas nie zawiedzie, nie nadwyręży naszego zaufania, pokładanych w niej nadziei. Czasami wystarczy mały gest, aby ktoś nas zrozumiał. Człowiek narodził się wolny i to pragnienie wolności leży w jego naturze. Nikt nie czuje się dobrze, gdy ograniczamy jego naturalne prawa. Nawet, gdy zamkniemy naszego przyjaciela w złotej klatce, wysadzanej milionami brylantów i codziennie będziemy posypywać jego głowę brokatowym pyłem, to klatka nadal pozostanie prętami, ograniczającymi wolność drugiej osoby. W takiej sytuacji nie tylko więziony nie będzie czuł się dobrze, źle będzie się czuł również sam „oprawca”, który cały czas będzie miał poczucie, że jest zdradzany, że niewystarczająco dobrze sprawuje kontrolę nad życiem przyjaciela, że jednak nie wszystko o nim wie, że ten nie o wszystkim mu powiedział. To znowu spowoduje mocniejsze zaciśnięcie pięści. W pewnym momencie uścisk stanie się duszący dla „ofiary” i ta za wszelką cenę postanowi się uwolnić. Pomimo naszych dobrych zamiarów, stracimy bliską nam osobę. A przecież chcieliśmy dobrze, chcieliśmy pomóc, chcieliśmy wiedzieć wszystko, aby móc doradzić, chcieliśmy być zawsze i wszędzie, chcieliśmy sprawować opiekę… Staraliśmy się to uczynić z całych naszych sił i to właśnie było dla nas zgubne…

Zbiórka 26.03.2011r., -Tysia-

© 2011 Wszystkie prawa zastrzeżone.

Załóż własną stronę internetową za darmoWebnode